RECENZJA KARMY SUCHEJ LYOPET COOL

Dwa słowa o firmie i współpracy

Zanim przejdziemy do konkretów – krótko o kulisach.
Tak, ta recenzja powstała w ramach współpracy. Ale jeśli jesteś tu dłużej niż chwilę, to wiesz jedno: szczerość to moja cecha wiodąca (co w dorosłym życiu nie zawsze wychodzi…  na plus 😛).

To co jednak zawsze wychodzi na plus to bycie w porządku wobec osób, które mnie obserwują.
Dlatego współprace, które widzisz u mnie na blogu czy w social mediach, to naprawdę niewielki procent propozycji, jakie dostaję.

Dlaczego?
– bo o części produktów nie byłabym w stanie napisać ani jednego dobrego słowa,
– bo inni producenci choć mają stosunkowo dobre produkty to mimo to boją się tekstów „bez autoryzacji”,

i  dopiero na końcu tej góry lodowej są tacy, którzy… 
się nie boją 😛
– mają fajny produkt,
dają mi wolną rękę w ocenie.

No i tym trochę przydługim wstępem dochodzimy do tego, że dlapsiaka.pl które jest oficjalnym dystrybutorem kilku naprawdę fajnych firm postanowiło mi zaufać i dać wolną rękę w recenzjach! 😛

Dziś na tapecie perełki od Lyopet.

Zaczniemy od karmy suchej – bo każdy, kto choć raz szukał dobrej suchej karmy, wie, że to droga przez mękę.

Co wyróżnia karmę Lyopet?
Lyopet zaproponowało coś, co jest nowością na polskim rynku pet food: karmę tłoczoną na zimno, pokrytą liofilizowanym mięsem.

I to właśnie metoda produkcji jest tu wyjątkowa:

  • tłoczenie na zimno – pozwala na obniżenie temperatury produkcji co niewątpliwie wpływa na jakość i ilość składników odżywczych,
  • pokrycie liofilizowanym mięsem – no to jest coś co moim zdaniem zmienia trochę myślenie o suchych karmach bo nie dość, że producent zadbał o to by trochę zminimalizować uboczne skutki produkcji suchej karmy to dodał do tego jeszcze turbo zdrowy element jakim jest liofilizowane mięso.

Oczywiście – jako dietetyk powiem jasno: sucha karma to nadal najbardziej przetworzona forma żywienia. Ale trzeba uczciwie przyznać: suche karmy stają się coraz lepsze.

 

Producenci zaczynają zwracać uwagę na technologię, skład, dodatki – i to jest realny krok w dobrą stronę. Bo BARF też nie jest dla każdego psa i na pewno nie dla każdego opiekuna. Dobrze więc, że mamy coraz sensowniejszy wybór wśród karm komercyjnych.

Warianty smakowe

Ale wracając do samej karmy – a w zasadzie jej składu.
My z Lilką wybrałyśmy wersję biała ryba i na niej się dziś skupimy podczas recenzji, ale do wyboru jest również:

  • czerwone mięso (wołowina + wieprzowina),
  • kaczka,
  • indyk z kaczką (adult i junior),
  • indyk junior,
  • jagnięcina z wołowiną.

Skład – wersja biała ryba:
57% biała ryba, 21% suszona biała ryba, 11% tłuszcz rybny, suszony groszek baby, suszone nasiona gryki, 3% mięso z królika i wątróbka suszone mrożeniem, dynia masłowa, jabłko Golden Delicious, baby marchewka, BIO colostrum, siemię lniane, karob, wyciąg z cykorii, suszone zioła (rumianek, rozmaryn, pietruszka), beta-glukany, wyciąg z jukki, probiotyki, prebiotyki, glukozamina, chondroityna, mieszanka witamin i minerałów, naturalne antyoksydanty.

Tłumacząc „z polskiego na nasze” – 1kg karmy wyprodukowano z:

  • 570 g świeżej ryby,
  • 210 g suszonej ryby (czyli ok. 1–1,5 kg świeżej),
  • 110 g tłuszczu,
  • ok. 80 g warzyw, owoców, gryki i dodatków,
  • a to wszystko zostało pokryte 30 g liofilizowanego mięsa z królika (czyli ok. 300–400 g świeżego mięsa).

Suma? Na 1 kg karmy zużyto ok. 2,3 kg mięsa. No to nie jest źle!
Powiem Wam, że to jest ilość która może wybaczyć nawet ten groszek i grykę 😛

O „kontrowersyjnych” składnikach

I tu ważna dygresja… część z Was pewnie wyeliminowałaby tę karmę ze względu właśnie na obecność grochu i zboża – natomiast analizując produkty musimy zwrócić uwagę na całość składu, technologię produkcji, ilości wgl tych “niepożądanych” przez nas składników i dopiero potem podjąć decyzję czy warto. 

Dodatki funkcjonalne

Widać, że ktoś to naprawdę przemyślał: zioła, beta-glukany, glukozamina, chondroityna, probiotyki, prebiotyki…

Czy one zadziałają? Szczerze? W takich ilościach i po obróbce – raczej nie! Ale ogromny plus za to, że nie wrzucono tam chemicznej „ciastoliny”, tylko sensowne dodatki.

Test smaku

Na koniec, najważniejsze. Czy to w ogóle da się zjeść? 
Mam kilka swoich ulubionych karm suchych które polecam klientom i dzięki którym otrzymuje wiadomości typu – przegryzł worek… 🤯😛

Lila zwykle na testach też przyjmuje wszystko entuzjastycznie bo dla niej wszystko co da się zjeść jest pyszne ale… wzięliśmy wczoraj tę karmę na spacer (nie żeby się przeszła 😛 tylko jako smaczki) i efekt był taki, że 40 minut szłyśmy sobie z Lilką krok w krok bo za chodzenie przy nodze jest nagroda… w kategorii smak nie można otrzymać wyższego odznaczenia!

 

Kończąc…
Moim zdaniem naprawdę fajna pozycja gdy potrzebujecie suchej karmy!
A jeśli chcecie przetestować sami to z kodem PSIDIETETYK macie -10%.
Ja chętnie przyjmę później Wasz feedback i recenzję smaku od niezależnych psich testerów 😀

 

Na dziś tyle… jutro pokażemy Wam smaczki! Więc stay tuned!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *